poniedziałek, 11 listopada 2013

Chapter 2

Obudziłam się na kanapie ze strasznym bólem głowy. Nie pamiętałam prawie nic z poprzedniego wieczora. Podniosłam się i powoli ruszyłam do kuchni. Wyjęłam z szafki leki przeciwbólowe i popiłam zimną wodą. Zajrzałam do lodówki, ale nie czułam głodu, więc pośpiesznie ją zamknęłam i udałam się na górę do łazienki. Napuściłam ciepłą wodę do wanny i spojrzałam w lustro. Moje włosy sterczały na wszystkie strony, a makijaż rozmazał się prawie po całej twarzy. Zmyłam czarne smugi mleczkiem do demakijażu, zdjęłam ubrania i zanurzyłam się w ciepłej wodzie. Przymknęłam lekko powieki i próbowałam sobie przypomnieć co się działo wczoraj i jak znalazłam się w domu. Po długiej kąpieli zjadłam śniadanie i postanowiłam zadzwonić do Allie. 
- Halo? - rozległ się w słuchawce aksamitny głos mojej przyjaciółki
- Ymm...Hej Allie. Wiesz może co się wczoraj ze mną działo? - spytałam z lekkim zakłopotaniem.    
- Tańczyłaś na stole, ale nie mam pojęcia co się dalej z tobą stało potem - odpowiedziała spokojnie.                          
 - Co za wstyd - powiedziałam przeczesując włosy ręką.
- Nie przejmuj się Diana. Zadzwoń do Crystal. Ona powie ci więcej niż ja - odpowedziała.
- Okey. Dzięki. Pa - powiedziałam i rozłączyłam się z przyjaciółką. 
Już miałam wykręcić numer Crystal gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do nich i powoli je otworzyłam. Stała w nich Crystal.                              
 - Heeej. Dobrze, że jesteś. Miałam do ciebie dzwonić - powiedziałam z uśmiechem.
Blondynka odwzajemniła go i weszła do środka. 
- Słuchaj Diana. Jeśli chodzi o wczoraj to...- zaczęła, ale przerwała w połowie. 
- Tooo? - spytałam.
- No boo...jak tańczyłaś na stole too...zdjął cię z niego jakiś chłopak i ... jak do was podeszłam to poprosił mnie o twój adres i... to on cie przywiózł do domu - odpowiedziała nerwowo przygryzając wargę. 
- Dałaś mój adres obcemu facetowi? - spytałam cudem powstrzymując się od krzyku. 
- Byłaś strasznie pijana. A on wyglądał w porządku - odpowiedziała cicho. 
- Serio Crystal? - spytałam poirytowana. 
- Przepraszam - odpowiedziała. 
- Ugh...Spoko. Stało się. Trudno - powiedziałam zrezygnowana.

                                                                 ***
Za oknami było już ciemno. Siedziałam pod kocem na kanapie oglądając w telewizji durne komedie. Wzięłam łyk herbaty i przełączyłam telewizje na program muzyczny. Leciała właśnie ulubiona piosenka Krisa. Chciałam przełączyć, ale nie mogłam. Kolejne wspomnienia przewijały się przez moją głowę, a łzy zaczęły wypływać z moich oczu. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Pośpiesznie wyłączyłam telewizje i lekko przestraszona ostrożnie podeszłam do drzwi. Otarłam łzę z policzka i powoli je otworzyłam. Stał w nich wysoki szatyn z burzą loków na głowie. Jego oczy niebezpiecznie błyszczały nawet w ciemności. Dostrzegłam na jego rękach małe tatuaże, ale zgaduje, że ma ich więcej. Jego czarne spodnie idealnie opinały jego nogi, a biała koszulka lekko przylegała do jego umięśnionego torsu. Zamrugałam kilka razy i spojrzałam w jego oczy.
- Emm...Słucham pana - powiedziałam lekko drżącym głosem.
- Ja do pani - odpowiedział a jego usta ułożyły się w lekkim uśmieszku.


- W jakiej sprawie? - spytałam marszcząc brwi.
- Bo widzisz. Diana. Wczoraj byłaś nieźle pijana - odpowiedział i włożył dłonie do kieszeni spodni.
- To ty jesteś tym gościem co mnie tu przywiózł? - zapytałam 
- Harry Styles. Do usług - odpowiedział i lekko się ukłonił.
Uśmiechnęłam się lekko. 
- Chcesz....wejść? - spytałam niepewnie.
- Nie. To ty wyjdziesz do mnie - odpowiedział, a jego oczy błysnęły lekko.
- Ale... - powiedziałam wpatrując się w niego ze zdziwieniem.
- Mam cię zabrać w tych ciuszkach czy łaskawie się przebierzesz? - zapytał.
- Ja...przebiorę się - odpowiedziałam i pobiegłam na górę nie zamykając drzwi.
Zdjęłam z siebie dresy i wciągnęłam granatowe rurki. Gdy zdjęłam koszulkę usłyszałam za mną czyjeś kroki. Odwróciłam się i stałam twarzą w twarz z Harrym, a nasze ciała dzieliły milimetry.
- Pomóc? - spytał spoglądając na mój biust.
Szybko zakryłam się rękami i odeszłam od niego chwytając i zakładając na siebie bluzkę.
- Umiem sobie sama poradzić - warknęłam 
W odpowiedzi usłyszałam tylko jego cichy śmiech.
- Idziesz? - spytałam wkurzona schodząc na dół. 
Styles już po chwili znalazł się obok mnie. Wyszliśmy z mojego domu i gdy zamknęłam drzwi na klucz wsiedliśmy do czarnego auta Harrego. 
- Skąd wiesz, jak mam na imię? - spytałam przypominając sobie, że mu się nie przedstawiałam.
 - Wiem o tobie więcej niż sądzisz - odpowiedział z tajemniczym uśmieszkiem.
Kiwnęłam głową i zaczęłam wpatrywać się w widok za oknem. Jadę z obcym mężczyzną nie wiadomo gdzie, a do tego on wie o mnie więcej niż ja o nim. Oparłam czoło o szybę i wpatrywałam się w małe krople, które powoli zaczęły spadać z nieba. Usłyszałam cichą wiązankę przekleństw Harrego i poczułam, że samochód się zatrzymuje. Zjechaliśmy na jakieś pobocze niedaleko lasu. Spojrzałam pytająco na Stylesa.
- Paliwo się skończyło - oznajmił spokojnie. 
- Co?! - krzyknęłam na cały samochód.
- Uspokój się - wywrócił oczami - Jak przestanie padać to naleje paliwa - odpowiedział.
- Jak przestanie padać? Masz iść teraz! - krzyknęłam krzyżując ręce na piersi.
- Chcesz żebym się pomoczył? - spytał.
- Tak - odpowiedziałam.
Styles zdjął z siebie bluzę i wyszedł na zewnątrz. Po chwili wrócił do auta cały mokry. Jego koszulka prześwitywała ukazując idealnie wyrzeźbiony tors, a jego mokre włosy opadały mu na czoło. Mimowolnie przygryzłam lekko wargę i nie mogłam od niego oderwać wzroku.
- Zrób zdjęcie. Zostanie na dłużej - powiedział i odpalił samochód.
- Gdzie jedziemy? - spytałam.
- Zobaczysz - odpowiedział odgarniając włosy.
- Możemy wrócić do mnie? - zapytałam spoglądając na niego.
Na jego twarzy pojawił się lekki uśmieszek. Styles gwałtownie wykręcił i z piskiem opon ruszył w stronę mojego domu. Spuściłam wzrok na swoje dłonie i czekałam aż dojedziemy. Po około 30 minutach byliśmy na miejscu. Harry wysiadł z auta i otworzył mi drzwi. Wysiadłam zgrabnie z samochodu, a on zamknął za mną drzwiczki. Nagle Styles przyparł mnie do nich swoim ciałem. Poczułam, jak krople deszczu, które pozostały na aucie przesiąkają przez moją bluzkę. Spojrzałam w zielone oczy Harrego. Położyłam ręce na jego torsie i odepchnęłam go najmocniej, jak potrafiłam.
- Nie dotykaj mnie - warknęłam i ruszyłam do mojego domu.
Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Tuż za mną szedł lokers. Poruszał się z taką gracją i lekkością. Był nieziemsko przystojny. Mogłabym stwierdzić, że jest aniołem gdyby nie ten mrok w jego zielonych oczach. 
- Chcesz herbaty? - spytałam nie odrywając od niego wzroku. 
- Nie, ale może być coś innego - odpowiedział.
Odwróciłam się twarzą do niego ze zdziwieniem. Nagle staliśmy już cholernie blisko. Poczułam mocny zapach jego perfum. Poczułam, jak delikatnie chwyta mnie w talii i zaczyna kołysać.
- Czy my ... tańczymy? Tak bez muzyki? - spytałam lekko rozbawiona.
Harry chwycił mój pilot od radia i włączył muzykę. Akurat leciała melodia ze "Zmierzchu".
Lekko zwolnił nasz taniec i przysunął mnie bliżej.
- Lepiej? - wyszeptał mi do ucha.
Kiwnęłam głową. Obrócił mnie raz i przyciągnął do siebie ułożyłam ręce na jego ramionach i lekko przymknęłam oczy oddając się powolnemu rytmowi naszego tańca.


Nie rozumiałam jakim cudem mogę tak nienawidzić tego chłopaka, a jednocześnie pragnąc jego bliskości. Ledwo go znałam, a obudził we mnie coś co czułam tylko przy Krisie. Kiedy mnie dotykał przechodziły mnie przyjemne dreszcze. A jego oczy były tak przyciągające, że mogłabym w nie patrzeć całymi dniami. Czy mogłam się tak szybko zakochać? Czy ja w ogóle się zakochałam? Z zamyślenia wyrwał mnie delikatny dotyk palców Harrego na moim policzku. Spojrzałam w jego oczy. Zaczął powoli zbliżać swoje usta do moich. Szybko wyrwałam się z jego objęć i odwróciłam się do niego plecami.
- Powinieneś już iść - powiedziałam cicho.
Usłyszałam jego ciche westchnienie. 
- No cóż...Do zobaczenia ma princesse - odpowiedział i wyszedł z mojego mieszkania. 
Francuzki w jego wykonaniu brzmiał jeszcze piękniej. Poczułam łzę, która rozpoczęła samotną wędrówkę po moim policzku. Otarłam ją wierzchem dłoni i pobiegłam na górę. Wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę i szybko położyłam się do łóżka. Patrzyłam tępo w sufit zastanawiając się co czuje do Harrego. Nienawiść? Miłość? Wszystko co robił sprawiało, że moje serce biło mocniej, ale to nierealne, żebym mogła poczuć coś do mężczyzny, którego ledwo znam. A jeśli on już stał się częścią mnie? 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nareeszcie udało mi się naskrobać 2 rozdział. Obyście nie zasnęli xD Marry xx


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz