piątek, 6 grudnia 2013

Chapter 5

Ze snu wyrwało mnie ciche szlochanie. Otworzyłem niechętnie oczy i rozejrzałem się po pokoju szukając źródła hałasu. Przy oknie ujrzałem skuloną postać. Po włosach, które opadały swobodnie na ramiona owej postaci bez problemu mogłem poznać, że to Diana. Wygramoliłem się cicho z łóżka i ostrożnie podszedłem do dziewczyny.
- Co jest ślicznotko? - spytałem cicho.
- Nie mogę spać. Męczą mnie koszmary. Nie przejmuj się - odpowiedziała ocierając łzy z policzków.

Poczułem wyrzuty sumienia. To ja pozwoliłem, żeby wracała sama do domu.
- Czuje się, jak dziwka - powiedziała chowając twarz w dłoniach.
- Diana. Nie gadaj głupot - odpowiedziałem.
- Przecież doskonale pamiętam, jak na koniec rzucił we mnie kasą i powiedział, że lepsza zabawa byłaby z bardziej doświadczoną dziewczyną - powiedziała niemal szeptem.
- To znaczy, że ty ... - zacząłem, ale mi przerwała.
- Tak, Harry. To znaczy, że jeszcze nigdy nie byłam z mężczyzną na tyle blisko - powiedziała spuszczając wzrok.
Nigdy nie pozwoliłbym, żeby ktoś ją tak skrzywdził. Przecież ona jest taka niewinna.
- Już nigdy nikt cię nie skrzywdzi. Obiecuje - oznajmiłem.
- A co jeśli ty mnie skrzywdzisz? - zapytała wstając i kierując się w stronę łóżka.
- Nigdy bym tego nie zrobił - odpowiedziałem idąc za nią.
- Jesteś pewny? - spytała odwracając się twarzą do mnie.
- Tak - odpowiedziałem. 
Diana przygryzła wargę i położyła się na łóżku wtulając się w poduszkę. Ułożyłem się obok niej i objąłem ją w talii.
- Proszę tylko o twoje zaufanie - powiedziałem cicho.
Odpowiedziała mi cisza. Zamknąłem oczy i przysunąłem ją bliżej siebie. Poczułem, jak jej mięśnie automatycznie się spinają. 
- Kocham cię. - wyszeptałem.
Diana wyrwała się z mojego uścisku i spojrzała na mnie. W jej oczach plątał się strach, złość i niepewność.
- Mówiłam, żebyś się we mnie nie zakochiwał - powiedziała spuszczając wzrok.
- A ja mówiłem, że już za późno. Zakochałem się za pierwszym razem gdy cię zobaczyłem i zdejmowałem ze stołu. Zakochałem się gdy widziałem, jak śpisz. Zakochałem się w twoim uśmiechu i w twoich oczach. Zakochałem się w twojej niewinności i w świetle, które masz w sobie i w każdym twoim ruchu. Ale proszę bardzo. Powiedz mi prosto w oczy, że nic do mnie nie czujesz. Wtedy odejdę. - odpowiedziałem spoglądając na nią.
Dziewczyna westchnęła i uniosła wzrok.
- Tak, Harry. Nic do ciebie nie czuje - powiedziała patrząc mi prosto w oczy.
Patrzyłem na nią przez jakiś czas. Nie mogłem uwierzyć w to co ona przed chwilą powiedziała. To bolało. Mógłbym zrobić dla niej wiele. Ale może będzie lepiej, jak zostawię ją w spokoju. Nie wie, jak potrafię się zachować i jaka jest moja przeszłość. Wstałem z łóżka i ruszyłem do drzwi. Spojrzałem na nią ostatni raz i wyszedłem z pokoju. Była 5.00 nad ranem. Chwyciłem moją kurtkę i szybko wyszedłem z domu Liama. Poczułem, jak spadają na mnie niewielkie krople deszczu. Było szaro, a ludzie snuli się po ulicach niczym duchy. Włożyłem ręce do kieszeni kurtki i ruszyłem w stronę mojego samochodu. Wsiadłem do niego i odpaliłem silnik. Jechałem szybko tępo wpatrując się w przednią szybę. Nagle poczułem mocne uderzenie.


Cisza. Ciemność...


                                                                   ***

Pożegnałam się z chłopakami, a Liam podwiózł mnie do domu. Weszłam do mojego mieszkania. Na stole leżała kartka od mojej mamy.

Kochana córeczko!
Postanowiłam wrócić do ojca. Nie martw się o mnie. Wszystko będzie w porządku. Wpadnij mnie kiedyś odwiedzić. Tata też by się ucieszył. Mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła. Trzymaj się xx 
                                                                            Mama

Odłożyłam kartkę i poszłam na górę do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku odtwarzając w głowie to co mówił Harry. Nie jestem pewna co do niego czuje. Nie wiem czy można to nazwać miłością. Może to tylko zauroczenie? Ale z drugiej strony nienawidzę go. Jego aroganckich i pewnych siebie zachowań i tego, jak sprawia, że zaczynam się rumienić pod wpływem jego wzroku, ale z drugiej strony miał w sobie coś tak pociągającego. Jego dotyk niemal rozpalał iskry na mojej skórze. A może mi się tylko wydaje? Mogłam dać mu szanse. Mogłam nie skreślać tego wszystkiego. Nagle usłyszałam dzwonienie mojej komórki. Ku mojemu zaskoczeniu na ekranie wyświetlił się numer Liama.
- Słucham?
- Diana! Hazz jest w szpitalu! Miał jakiś wypadek samochodowy podobno nie jest z nim najlepiej. Jeśli chcesz możesz pojechać ze mną do niego.
- C - co? Dobrze. Tak. Przyjedź..
- Będę za moment pa.
Upuściłam telefon na łóżko. Czy to jest jakiś żart? Powtórka koszmaru? Straciłam Krisa. Nie zamierzam stracić także Harrego.
Po chwili przyjechał Li i ruszyliśmy do szpitala.
- Przepraszam? Gdzie leży Harry Styles? - spytał Liam recepcjonistki przy wejściu.
- Sala numer 23. A państwo to? - zapytała spoglądając na nas.
- Bliscy przyjaciele. W zasadzie jego jedyne najbliższe osoby - odpowiedział spokojnie Payne.
Po krótkiej wymianie zdań z kobietą na recepcji pozwoliła nam iść do Harrego. W sali siedział już Louis. Wyglądał na kompletnie załamanego. Weszłam z Liamem do pomieszczenia, w którym leżał Hazz. 
- I co z nim? - spytał cicho Li.
- Nie wiadomo. Jeśli przeżyje noc to wyliże się z tego, a jeśli nie...- odpowiedział Lou łamiącym się głosem.


Liam przytulił Louisa, który zaczął cicho płakać. Popatrzyłam na niego ze współczuciem i usiadłam przy łóżku Stylesa. Spojrzałam na jego bladą i posiniaczoną twarz. To wszystko moja wina. To ja pozwoliłam mu odejść. Gdybym powiedziała, że czuję do niego chociaż odrobinę miłości nie wyszedłby i nie rozbiłby się samochodem. Chwyciłam delikatnie dłoń Harrego powstrzymując łzy.
- Przepraszam.. - wyszeptałam.
Poczułam, jak ktoś kładzie mi dłoń na ramieniu.
- Nie zadręczaj się. To nie twoja wina - powiedział Liam.
- To ja pozwoliłam mu odejść. - odpowiedziałam cicho.
- Diana. Jest silny. Poradzi sobie - powiedział Louis wymuszając smutny uśmiech.
Nagle do sali wbiegła Carmen. 
- Co się stało? - spytała spoglądając na Harrego.
- Miał wypadek samochodowy - odpowiedział Liam.
Siostra Harrego usiadła przy łóżku brata i zaczęła płakać.


Podeszłam do niej i ją przytuliłam próbując ją uspokoić. 
- Będzie dobrze, prawda? - spytała.
- Musi - odpowiedziałam puszczając ją z moich objęć.

                                                                              ***

- Diana jest już późno. Jesteś pewna, że chcesz zostać? - spytał Liam.
- Tak. - odpowiedziałam.
Payne pożegnał się ze mną i wyszedł z sali. Zostałam tylko ja i Harry. Moje powieki stawały się cięższe z każdą godziną. Wyjrzałam za okno. Na dworze padał śnieg. No tak. Z tego wszystkiego zapomniałam, że za trzy tygodnie są święta. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o brzeg łóżka Harrego.
- Diana? - usłyszałam cichy głos Stylesa.
Gwałtownie uniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka upewniając się, że to właśnie on wypowiedział moje imię. Spojrzałam w jego zielone oczy i odetchnęłam z ulgą.
- Co ty tu robisz? - zapytał patrząc na mnie zdziwiony.
- Ja...Czekałam aż się obudzisz - odpowiedziałam przygryzając wargę.
- Przecież miałem zniknąć z twojego życia - powiedział odwracając wzrok.
Wstałam z krzesła i westchnęłam.
- Nie sądzisz chyba, że to była prawda? Nienawidzę cię, ale ... to co ze mną robisz kiedy jesteś blisko...Nie wiem co do ciebie czuje to jest...dziwne - odpowiedziałam przeczesując włosy ręką.
- Chodź tu - powiedział klepiąc miejsce obok siebie na łóżku.
Położyłam się obok niego. Trochę się zdziwiłam, że zwykłe łóżko szpitalne pomieści dwie osoby, ale w tym momencie nie było to ważne.
- Nie musimy się spieszyć. Ty nie wiesz wielu rzeczy o mnie, a ja o tobie. Ale nie chcę żebyś czuła, że cię do czegoś zmuszam - oznajmił splatając nasze dłonie.


Przygryzłam wargę i musnęłam jego usta. Harry delikatnie przysunął mnie do siebie i objął w talii. 
-  Zostań ze mną - wyszeptał całując mnie w czoło.
- Nie mogę. Tu jest szpital - odpowiedziałam rozbawiona.
- I co? Śpij ze mną - powiedział.
- Tak. Żeby mnie pielęgniarki zabiły? - spytałam wstając z łóżka.
Styles zrobił smutną minę i spojrzał na mnie słodko.
- Przyjdę jutro. Obiecuje - powiedziałam całując go w policzek.
Wzięłam swoją torebkę i wyszłam ze szpitala.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jejuuu przepraszam, że musieliście tyle czekać. Staram się dodawać rozdziały jak najszybciej, ale mam tyle sprawdzianów przed świętami, że nie wyrabiam z tym wszystkim. A więc miłego czytania ^^ Marry xx

2 komentarze: