- Co jest ślicznotko? - spytałem cicho.
- Nie mogę spać. Męczą mnie koszmary. Nie przejmuj się - odpowiedziała ocierając łzy z policzków.
Poczułem wyrzuty sumienia. To ja pozwoliłem, żeby wracała sama do domu.
- Czuje się, jak dziwka - powiedziała chowając twarz w dłoniach.
- Diana. Nie gadaj głupot - odpowiedziałem.
- Przecież doskonale pamiętam, jak na koniec rzucił we mnie kasą i powiedział, że lepsza zabawa byłaby z bardziej doświadczoną dziewczyną - powiedziała niemal szeptem.
- To znaczy, że ty ... - zacząłem, ale mi przerwała.
- Tak, Harry. To znaczy, że jeszcze nigdy nie byłam z mężczyzną na tyle blisko - powiedziała spuszczając wzrok.
Nigdy nie pozwoliłbym, żeby ktoś ją tak skrzywdził. Przecież ona jest taka niewinna.
- Już nigdy nikt cię nie skrzywdzi. Obiecuje - oznajmiłem.
- A co jeśli ty mnie skrzywdzisz? - zapytała wstając i kierując się w stronę łóżka.
- Nigdy bym tego nie zrobił - odpowiedziałem idąc za nią.
- Jesteś pewny? - spytała odwracając się twarzą do mnie.
- Tak - odpowiedziałem.
Diana przygryzła wargę i położyła się na łóżku wtulając się w poduszkę. Ułożyłem się obok niej i objąłem ją w talii.
- Proszę tylko o twoje zaufanie - powiedziałem cicho.
Odpowiedziała mi cisza. Zamknąłem oczy i przysunąłem ją bliżej siebie. Poczułem, jak jej mięśnie automatycznie się spinają.
- Kocham cię. - wyszeptałem.
Diana wyrwała się z mojego uścisku i spojrzała na mnie. W jej oczach plątał się strach, złość i niepewność.
- Mówiłam, żebyś się we mnie nie zakochiwał - powiedziała spuszczając wzrok.
- A ja mówiłem, że już za późno. Zakochałem się za pierwszym razem gdy cię zobaczyłem i zdejmowałem ze stołu. Zakochałem się gdy widziałem, jak śpisz. Zakochałem się w twoim uśmiechu i w twoich oczach. Zakochałem się w twojej niewinności i w świetle, które masz w sobie i w każdym twoim ruchu. Ale proszę bardzo. Powiedz mi prosto w oczy, że nic do mnie nie czujesz. Wtedy odejdę. - odpowiedziałem spoglądając na nią.
Dziewczyna westchnęła i uniosła wzrok.
- Tak, Harry. Nic do ciebie nie czuje - powiedziała patrząc mi prosto w oczy.
Patrzyłem na nią przez jakiś czas. Nie mogłem uwierzyć w to co ona przed chwilą powiedziała. To bolało. Mógłbym zrobić dla niej wiele. Ale może będzie lepiej, jak zostawię ją w spokoju. Nie wie, jak potrafię się zachować i jaka jest moja przeszłość. Wstałem z łóżka i ruszyłem do drzwi. Spojrzałem na nią ostatni raz i wyszedłem z pokoju. Była 5.00 nad ranem. Chwyciłem moją kurtkę i szybko wyszedłem z domu Liama. Poczułem, jak spadają na mnie niewielkie krople deszczu. Było szaro, a ludzie snuli się po ulicach niczym duchy. Włożyłem ręce do kieszeni kurtki i ruszyłem w stronę mojego samochodu. Wsiadłem do niego i odpaliłem silnik. Jechałem szybko tępo wpatrując się w przednią szybę. Nagle poczułem mocne uderzenie.
Cisza. Ciemność...
***
Pożegnałam się z chłopakami, a Liam podwiózł mnie do domu. Weszłam do mojego mieszkania. Na stole leżała kartka od mojej mamy.
Kochana córeczko!
Postanowiłam wrócić do ojca. Nie martw się o mnie. Wszystko będzie w porządku. Wpadnij mnie kiedyś odwiedzić. Tata też by się ucieszył. Mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła. Trzymaj się xx
Mama
Odłożyłam kartkę i poszłam na górę do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku odtwarzając w głowie to co mówił Harry. Nie jestem pewna co do niego czuje. Nie wiem czy można to nazwać miłością. Może to tylko zauroczenie? Ale z drugiej strony nienawidzę go. Jego aroganckich i pewnych siebie zachowań i tego, jak sprawia, że zaczynam się rumienić pod wpływem jego wzroku, ale z drugiej strony miał w sobie coś tak pociągającego. Jego dotyk niemal rozpalał iskry na mojej skórze. A może mi się tylko wydaje? Mogłam dać mu szanse. Mogłam nie skreślać tego wszystkiego. Nagle usłyszałam dzwonienie mojej komórki. Ku mojemu zaskoczeniu na ekranie wyświetlił się numer Liama.
- Słucham?
- Diana! Hazz jest w szpitalu! Miał jakiś wypadek samochodowy podobno nie jest z nim najlepiej. Jeśli chcesz możesz pojechać ze mną do niego.
- C - co? Dobrze. Tak. Przyjedź..
- Będę za moment pa.
Upuściłam telefon na łóżko. Czy to jest jakiś żart? Powtórka koszmaru? Straciłam Krisa. Nie zamierzam stracić także Harrego.
Po chwili przyjechał Li i ruszyliśmy do szpitala.
Po chwili przyjechał Li i ruszyliśmy do szpitala.
- Przepraszam? Gdzie leży Harry Styles? - spytał Liam recepcjonistki przy wejściu.
- Sala numer 23. A państwo to? - zapytała spoglądając na nas.
- Bliscy przyjaciele. W zasadzie jego jedyne najbliższe osoby - odpowiedział spokojnie Payne.
Po krótkiej wymianie zdań z kobietą na recepcji pozwoliła nam iść do Harrego. W sali siedział już Louis. Wyglądał na kompletnie załamanego. Weszłam z Liamem do pomieszczenia, w którym leżał Hazz.
- I co z nim? - spytał cicho Li.
- Nie wiadomo. Jeśli przeżyje noc to wyliże się z tego, a jeśli nie...- odpowiedział Lou łamiącym się głosem.
Liam przytulił Louisa, który zaczął cicho płakać. Popatrzyłam na niego ze współczuciem i usiadłam przy łóżku Stylesa. Spojrzałam na jego bladą i posiniaczoną twarz. To wszystko moja wina. To ja pozwoliłam mu odejść. Gdybym powiedziała, że czuję do niego chociaż odrobinę miłości nie wyszedłby i nie rozbiłby się samochodem. Chwyciłam delikatnie dłoń Harrego powstrzymując łzy.
- Przepraszam.. - wyszeptałam.
Poczułam, jak ktoś kładzie mi dłoń na ramieniu.
- Nie zadręczaj się. To nie twoja wina - powiedział Liam.
- To ja pozwoliłam mu odejść. - odpowiedziałam cicho.
- Diana. Jest silny. Poradzi sobie - powiedział Louis wymuszając smutny uśmiech.
Nagle do sali wbiegła Carmen.
- Co się stało? - spytała spoglądając na Harrego.
- Miał wypadek samochodowy - odpowiedział Liam.
Siostra Harrego usiadła przy łóżku brata i zaczęła płakać.
Podeszłam do niej i ją przytuliłam próbując ją uspokoić.
- Będzie dobrze, prawda? - spytała.
- Musi - odpowiedziałam puszczając ją z moich objęć.
***
- Diana jest już późno. Jesteś pewna, że chcesz zostać? - spytał Liam.
- Tak. - odpowiedziałam.
Payne pożegnał się ze mną i wyszedł z sali. Zostałam tylko ja i Harry. Moje powieki stawały się cięższe z każdą godziną. Wyjrzałam za okno. Na dworze padał śnieg. No tak. Z tego wszystkiego zapomniałam, że za trzy tygodnie są święta. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o brzeg łóżka Harrego.
- Diana? - usłyszałam cichy głos Stylesa.
Gwałtownie uniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka upewniając się, że to właśnie on wypowiedział moje imię. Spojrzałam w jego zielone oczy i odetchnęłam z ulgą.
- Co ty tu robisz? - zapytał patrząc na mnie zdziwiony.
- Ja...Czekałam aż się obudzisz - odpowiedziałam przygryzając wargę.
- Przecież miałem zniknąć z twojego życia - powiedział odwracając wzrok.
Wstałam z krzesła i westchnęłam.
- Nie sądzisz chyba, że to była prawda? Nienawidzę cię, ale ... to co ze mną robisz kiedy jesteś blisko...Nie wiem co do ciebie czuje to jest...dziwne - odpowiedziałam przeczesując włosy ręką.
- Chodź tu - powiedział klepiąc miejsce obok siebie na łóżku.
Położyłam się obok niego. Trochę się zdziwiłam, że zwykłe łóżko szpitalne pomieści dwie osoby, ale w tym momencie nie było to ważne.
- Nie musimy się spieszyć. Ty nie wiesz wielu rzeczy o mnie, a ja o tobie. Ale nie chcę żebyś czuła, że cię do czegoś zmuszam - oznajmił splatając nasze dłonie.
Przygryzłam wargę i musnęłam jego usta. Harry delikatnie przysunął mnie do siebie i objął w talii.
- Zostań ze mną - wyszeptał całując mnie w czoło.
- Nie mogę. Tu jest szpital - odpowiedziałam rozbawiona.
- I co? Śpij ze mną - powiedział.
- Tak. Żeby mnie pielęgniarki zabiły? - spytałam wstając z łóżka.
Styles zrobił smutną minę i spojrzał na mnie słodko.
- Przyjdę jutro. Obiecuje - powiedziałam całując go w policzek.
Wzięłam swoją torebkę i wyszłam ze szpitala.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jejuuu przepraszam, że musieliście tyle czekać. Staram się dodawać rozdziały jak najszybciej, ale mam tyle sprawdzianów przed świętami, że nie wyrabiam z tym wszystkim. A więc miłego czytania ^^ Marry xx
- Przepraszam.. - wyszeptałam.
Poczułam, jak ktoś kładzie mi dłoń na ramieniu.
- Nie zadręczaj się. To nie twoja wina - powiedział Liam.
- To ja pozwoliłam mu odejść. - odpowiedziałam cicho.
- Diana. Jest silny. Poradzi sobie - powiedział Louis wymuszając smutny uśmiech.
Nagle do sali wbiegła Carmen.
- Co się stało? - spytała spoglądając na Harrego.
- Miał wypadek samochodowy - odpowiedział Liam.
Siostra Harrego usiadła przy łóżku brata i zaczęła płakać.
Podeszłam do niej i ją przytuliłam próbując ją uspokoić.
- Będzie dobrze, prawda? - spytała.
- Musi - odpowiedziałam puszczając ją z moich objęć.
***
- Diana jest już późno. Jesteś pewna, że chcesz zostać? - spytał Liam.
- Tak. - odpowiedziałam.
Payne pożegnał się ze mną i wyszedł z sali. Zostałam tylko ja i Harry. Moje powieki stawały się cięższe z każdą godziną. Wyjrzałam za okno. Na dworze padał śnieg. No tak. Z tego wszystkiego zapomniałam, że za trzy tygodnie są święta. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o brzeg łóżka Harrego.
- Diana? - usłyszałam cichy głos Stylesa.
Gwałtownie uniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka upewniając się, że to właśnie on wypowiedział moje imię. Spojrzałam w jego zielone oczy i odetchnęłam z ulgą.
- Co ty tu robisz? - zapytał patrząc na mnie zdziwiony.
- Ja...Czekałam aż się obudzisz - odpowiedziałam przygryzając wargę.
- Przecież miałem zniknąć z twojego życia - powiedział odwracając wzrok.
Wstałam z krzesła i westchnęłam.
- Nie sądzisz chyba, że to była prawda? Nienawidzę cię, ale ... to co ze mną robisz kiedy jesteś blisko...Nie wiem co do ciebie czuje to jest...dziwne - odpowiedziałam przeczesując włosy ręką.
- Chodź tu - powiedział klepiąc miejsce obok siebie na łóżku.
Położyłam się obok niego. Trochę się zdziwiłam, że zwykłe łóżko szpitalne pomieści dwie osoby, ale w tym momencie nie było to ważne.
- Nie musimy się spieszyć. Ty nie wiesz wielu rzeczy o mnie, a ja o tobie. Ale nie chcę żebyś czuła, że cię do czegoś zmuszam - oznajmił splatając nasze dłonie.
Przygryzłam wargę i musnęłam jego usta. Harry delikatnie przysunął mnie do siebie i objął w talii.
- Zostań ze mną - wyszeptał całując mnie w czoło.
- Nie mogę. Tu jest szpital - odpowiedziałam rozbawiona.
- I co? Śpij ze mną - powiedział.
- Tak. Żeby mnie pielęgniarki zabiły? - spytałam wstając z łóżka.
Styles zrobił smutną minę i spojrzał na mnie słodko.
- Przyjdę jutro. Obiecuje - powiedziałam całując go w policzek.
Wzięłam swoją torebkę i wyszłam ze szpitala.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jejuuu przepraszam, że musieliście tyle czekać. Staram się dodawać rozdziały jak najszybciej, ale mam tyle sprawdzianów przed świętami, że nie wyrabiam z tym wszystkim. A więc miłego czytania ^^ Marry xx




kocham...♥
OdpowiedzUsuńboskie pisz dalej i weny
OdpowiedzUsuńola