Obudził mnie dzwonek do drzwi. Przetarłam lekko oczy i - z chęcią zabicia osoby, która o tej porze przyszła - zeszłam na dół. Otworzyłam niechętnie drzwi i ujrzałam w nich swoją mamę.
- Mamo? Co ty tu robisz? Wszystko w porządku? - spytałam zaniepokojona jej nagłymi odwiedzinami.
- Córeczko...Czy...Czy ja mogłabym się u ciebie zatrzymać na jakiś czas? - spytała ze smutkiem w głosie.
- Jasne. Wchodź - odpowiedziałam wnosząc jej walizkę do środka.
Moja mama zdjęła płaszcz i udała się do salonu.
- Co się stało? - spytałam siadając razem z nią na kanapie.
- Sytuacja z twoim ojcem...Pogorszyła się jeszcze bardziej. - odpowiedziała spuszczając wzrok.
- To znaczy? - zapytałam z niepokojem.
- Jego problem z alkoholem się pogłębił i ... musiałam się wynieść...Dla mojego bezpieczeństwa - odpowiedziała.
- Zrobił ci coś? - spytałam chwytając jej dłoń.
Moja mama podwinęła rękawy swojej bluzki. Zobaczyłam na jej ramionach duże siniaki i rany. Zakryłam usta dłonią.
- Nie daruje mu tego! - krzyknęłam i zerwałam się z kanapy.
- Kochanie. Spokojnie. Jest w porządku - powiedziała cicho mama.
- W porządku?! W porządku?! Ty widziałaś swoje ramiona?! Nie miał prawa cię tknąć! - krzyknęłam i pobiegłam na górę się przebrać.
Zdjęłam z siebie piżamę i włożyłam granatowe rurki i czarną koszule, a następnie wróciłam na dół do mamy.
- Zostań tu i się rozpakuj okey? - spytałam zakładając buty.
- Gdzie idziesz? - zapytała z niepokojem.
- Nie martw się. Po prostu tu zostań - odpowiedziałam i wybiegłam z mieszkania.
Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka. Uniosłam głowę i napotkałam zdziwione spojrzenie Harrego.
- Ugh...Odsuń się! - powiedziałam odpychając go.
Chciałam odejść, ale złapał mnie za nadgarstek.
- Co się dzieje? - spytał z troską.
- Co cię to obchodzi?! Po prostu odejdź! - krzyknęłam, ale on nie dawał za wygraną.
- Diana! Spokojnie. Powiedz mi co się stało - powiedział.
- Co cię to obchodzi?! - krzyknęłam a moje oczy momentalnie się zaszkliły.
- Chodź tu - powiedział cicho i delikatnie mnie przytulił.
Mimowolnie się w niego wtuliłam i zaczęłam płakać. Harry rytmicznie głaskał dłonią moje plecy.
- Ciii...Już dobrze - wyszeptał spokojnie.
- Nie. Nie jest dobrze - załkałam zaciskając pięści na materiale jego koszulki.
- Powiedz mi co się dzieje. Proszę. - powiedział.
Odsunęłam się od niego i otarłam łzy z policzków.
- Mój tata ma problem z alkoholem i dzisiaj przyjechała do mnie moja mama mówiąc, że sprawa się pogorszyła. Ona...ma całe ramiona w siniakach i ranach. Muszę...muszę pojechać do ojca. - odpowiedziałam przeczesując włosy dłonią.
- Nie możesz jechać tam sama to niebezpieczne - powiedział przyglądając mi się uważnie. - Mam to gdzieś. - fuknęłam i ponownie ruszyłam w stronę przystanku autobusowego.
- Pojadę z tobą - usłyszałam za mną cichy głos Harrego.
Przystanęłam na moment i odwróciłam się do niego twarzą.
- Harry ty...nie mogę ci na to pozwolić - odpowiedziałam.
- To nie była prośba - mruknął i pociągnął mnie delikatnie za rękę do swojego czarnego auta.
Wsiadłam z nim niechętnie do samochodu i zapięłam pasy.
- To gdzie jedziemy? - spytał Styles.
- Wiesz gdzie jest to małe osiedle w zachodniej części Londynu? - zapytałam.
Kiwnął w odpowiedzi głową.
- To za tym osiedlem jakieś 5 minut jest mój dom - oznajmiłam.
- Okey - powiedział i odpalił samochód.
Jechaliśmy w zupełnej ciszy. Ani ja, ani Styles nie mieliśmy ochoty na rozmowę. Gdy dojechaliśmy na miejsce błyskawicznie wyszłam z auta i weszłam do mojego starego domu. Poczułam smród papierosów i alkoholu. Zobaczyłam mojego ojca, który leżał na kanapie opróżniając kolejną butelkę piwa. Odwrócił głowę w moją stronę i uśmiechnął się lekko.
- Córeczko! Kochana moja! - powiedział podchodząc do mnie chwiejnym krokiem.
- Jak mogłeś uderzyć mamę?! - krzyknęłam patrząc na niego z niechęcią.
- Zasłużyła. Diana kochanie wyrosłaś na piękną dziewczynę - wybełkotał i przyciągnął mnie do siebie.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam szarpiąc się.
Ojciec uderzył mnie w twarz i wsunął dłonie pod moją bluzkę. Z moich oczu wypłynęły łzy. Zaczęłam się szarpać. Byłam pewna, że nic mi już nie pomoże. Usłyszałam za mną czyjeś kroki.
- Zostaw ją - usłyszałam spokojny głos Harrego.
Mój ojciec zaśmiał się w odpowiedzi i nie przestał się do mnie dobierać. Harry momentalnie znalazł się przy nas. Odciągnął mojego tatę ode mnie i uderzył go pięścią w twarz.
- Nigdy. Więcej. Nie waż się. Jej tknąć. - wycedził przez zęby Styles.
Odwrócił się do mnie puszczając mojego ojca, złapał mnie za rękę i wyprowadził z mieszkania.
- Nic ci nie jest? - uważnie mi się przyjrzał.- Masz rozciętą wargę. I siny policzek. Trzeba przyłożyć lód. Pojedziemy do mnie dobrze? - zapytał.
Kiwnęłam niepewnie głową będąc nadal w szoku po tym co się stało.
***
- Diana! Musze ci przyłożyć ten lód! - powiedział zniecierpliwiony Harry, gdy po raz kolejny odepchnęłam jego rękę.
- Ale to boli - warknęłam.
Styles przymknął oczy i wziął głęboki oddech. Spojrzał mi w oczy i ponownie przyłożył lód do mojej wargi. Syknęłam z bólu, ale tym razem nie odepchnęłam jego ręki. Siedziałam w ciszy patrząc, jak Harry delikatnie opatruje moją wargę.
- Dobra. Warga się wygoi. Boli cię coś jeszcze? - spytał.
Pokręciłam przecząco głową.
- Chcesz coś do picia? - zapytał.
Powtórzyłam przeczący gest. Harry westchnął cicho i usiadł obok mnie.
- Wszystko ok? - spytał.
- Nie Harry nie jest ok - odpowiedziałam.
Styles popatrzył na mnie z troską i objął mnie ramieniem.
- Odwieziesz mnie do domu? - zapytałam.
- Jasne - westchnął.
Wstaliśmy z kanapy i wyszliśmy z mieszkania Harrego. Wsiadłam do jego auta i zapięłam pasy. Po chwili Styles pojawił się obok mnie i odpalił samochód. Ruszyliśmy w stronę mojego mieszkania.
- Dzięki za pomoc - powiedziałam gdy byliśmy na miejscu.
- Drobiazg - mruknął uśmiechając się lekko.
- Jesteś dobrym...przyjacielem - powiedziałam i wysiadłam z auta.
Gdy weszłam do mojego domu mama oglądała telewizję.
- Jestem - powiedziałam cicho.
- Córciu! Co ci się stało?! - zapytała podchodząc do mnie.
- Nic. Po prostu złożyłam wizytę tacie - odpowiedziałam.
Moja mama spojrzała na mnie smutno i zaczęła płakać.
- Już w porządku - powiedziałam przytulając ją.
Kiedy mama się uspokoiła poszłam na górę do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłoniach. Pojedyńcze łzy spływały po moich policzkach. Mój własny ojciec się do mnie dobierał. Na szczęście był tam Harry...
***
Następnego dnia rano postanowiłem, że odwiedzę Dianę. Chwyciłem kluczyki od samochodu ze stolika i wyszedłem z mieszkania. Wsiadłem do auta i ruszyłem w stronę domu Diany. Na samą myśl co zrobił jej własny ojciec miałem ochotę coś rozwalić. Była w całkowitym szoku. Taka niewinna...Taka bezbronna. Wyszedłem z auta gdy dotarłem na miejsce. Zapukałem lekko do drzwi mieszkania Diany. Otworzyła mi chyba jej mama.
- Dzień dobry. Jest Diana? - spytałem uśmiechając się uprzejmie.
- Ty jesteś jej...? - zapytała.
- Przyjacielem - odpowiedziałem.
- Oh...Jak dobrze. Może ciebie wpuści do pokoju - powiedziała gestem zapraszając mnie do środka.
- A co się stało? - spytałem lekko zaniepokojony.
- Od rana siedzi w pokoju i nie chce jeść ani wpuścić mnie do środka. - westchnęła jej mama.
- Pójdę do niej - oznajmiłem i ruszyłem na górę.
Ostatni raz gdy byłem w jej pokoju, stała przede mną zawstydzona bez bluzki. Na samo wspomnienie lekko się uśmiechnąłem. Zapukałem delikatnie w drzwi jej pokoju.
- Diana. Proszę otwórz - powiedziałem.
- Odejdź - usłyszałem jej cichy głos.
- Pozwól mi ci pomóc. Otwórz - odpowiedziałem.
- Nie! - krzyknęła.
- Diana...Proszę - powiedziałem cicho.
Odpowiedziała mi cisza.
- Albo otworzysz drzwi, albo zrobię to sam - powiedziałem.
Znowu cisza. Pożyczyłem od jej mamy wsuwkę i zacząłem grzebać przy zamku. Po chwili usłyszałem cichy dźwięk, który oznaczał, że udało mi się otworzyć drzwi. Pociągnąłem za klamkę i wszedłem do pokoju. Na łóżku siedziała Dina. Na jej pościli widniała krew.
- Wyjdź stąd! - krzyknęła zakrywając swój nadgarstek. Zamknąłem za sobą drzwi i szybko podszedłem do Diany. Spojrzałem na jej zakrwawioną rękę. Westchnąłem cicho i poszedłem do łazienki, z którą miała połączony pokój. Wziąłem wilgotny i suchy ręcznik, a następnie wróciłem do Diany. Oczyściłem jej rany z krwi i w miarę możliwości opatrzyłem.
- Po co tu przyszedłeś? - spytała cicho.
- Bo chciałem sprawdzić czy się jakoś trzymasz...Czemu to zrobiłaś? - zapytałem wskazując na jej rękę.
- Chciałam...Poczuć ból...Musiałam się na czymś wyżyć. Padło na mnie - odpowiedziała spuszczając wzrok.
Westchnąłem i ułożyłem jej dłoń na swoim nadgarstku. Przejechała kilka razy palcami po bliznach i spojrzała na mnie zdziwiona.
- Jak? Czemu? Przecież...Jesteś idealny - powiedziała.
Uśmiechnąłem się smutno.
- Chciałbym. Kiedyś ci opowiem dobrze? Teraz się ogarnij. Zabieram cię stąd - odpowiedziałem.
- Gdziee? - spytała marudnym głosem.
- Zobaczysz - odpowiedziałem puszczając jej oczko.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ha! Wreszcie nabazgrałam. Mam nadzieje że się podoba.
bardzo podoba ! Kiedy next ??
OdpowiedzUsuńnie wiem narazie idzie mi dość szybko więc pewnie niedługo ;)
Usuńboskie błagam pisz dalej;)
OdpowiedzUsuńOla
p.s:kto to Carmen Styles
OdpowiedzUsuńola
Dowiesz się w następnym rozdziale ;)
Usuńnapisz dzisiaj
OdpowiedzUsuń58 year-old Community Outreach Specialist Nikolas Tolmie, hailing from Winona enjoys watching movies like "Sea Hawk, The" and Surfing. Took a trip to Muskauer Park / Park Muzakowski and drives a 4Runner. Standardowe miejsce
OdpowiedzUsuńpozew o rozwod rzeszow
OdpowiedzUsuń